Reklama
Wyciągnął pistolet i chciał wymusić świadczenie. Niebezpieczne zajście w OPS w Tucholi
Chwile grozy przeżyła Karolina Cemka, koordynatorka w Ośrodku Pomocy Społecznej w Tucholi. W środę 12 marca była sam na sam z pijanym interesantem, który w pewnym momencie wyciągnął pistolet i położył go na biurku. Szybka reakcja dyrektora placówki i tucholskiej policji spowodowała, że 46-latek już w czwartek usłyszał prokuratorskie zarzuty.
Była środa około godziny 12:00. Do biura Karoliny Cemki przyszedł interesant. Jej podopieczny. Chciał, żeby ośrodek przywrócił mu możliwość przychodzenia na obiady do jadłodajni. – Świadczenie to było wstrzymane, bo mężczyzna miał jechać na odwyk. Nie było więc potrzeby zamawiania dla niego posiłków – mówi koordynatorka. Petent na leczenie ostatecznie się nie udał. Żądał przywrócenia mu obiadów i przyniósł rachunek za prąd, który chciał żeby OPS mu opłacił.
Pistolet na biurku
W czasie rozmowy mężczyzna sięgnął do kieszeni. Wyciągnął kartkę, najprawdopodobniej wspomniany rachunek oraz pistolet. Położył to na biurku Karoliny Cemki. – Ten przedmiot wyglądał jak broń. On to położył i powiedział „ooo” – relacjonuje koordynatorka. Kobieta wystraszyła się, ale nie straciła głowy. Chwyciła za telefon i zadzwoniła po dyrektora. Krzysztof Blas w kilka sekund pojawił się w biurze na pierwszym piętrze. Po drodze polecił innej pracownicy OPS wezwanie policji. – Wszedłem do biura koordynatorki i zauważyłem mężczyznę i pistolet leżący na biurku. Powiedziałem mu, że ma to zabrać i wyjść z budynku – relacjonuje dyrektor. – Mężczyzna mówił, że to nie jest prawdziwa broń. Tylko taka na kulki. Strzelił dwa razy w podłogę – dodaje Karolina Cemka. 46-latek spokojnie wyszedł na zewnątrz.
Szybkie zatrzymanie
Policja zareagowała błyskawicznie. Trzy patrole ruszyły w miasto w poszukiwaniu 46-latka. Funkcjonariusze szybko zatrzymali mężczyznę. Został osadzony w izbie zatrzymań. Badanie alkomatem wykazało, że ma prawie dwa promile w wydychanym powietrzu. – On cały czas był bardzo spokojny. Nie wyglądał też na mocno pijanego – mówi Krzysztof Blas. Mimo tego, zanim tucholanin trafił do prokuratury, minęła doba. Tyle czasu potrzeba było, żeby wytrzeźwiał.
W czwartek 13 marca śledczy postawili mu zarzuty. – Dotyczą one zmuszenia przemocą lub groźbą karalną funkcjonariusza publicznego do określonego zachowania – mówi prokurator rejonowy Marcin Przytarski. Czyn ten jest zagrożony karą nawet trzech lat więzienia. – Zastosowaliśmy wobec mężczyzny środki zapobiegawcze. Dozór policyjny oraz zakaz zbliżania się do poszkodowanej – dodaje Marcin Przytarski. Jeśli 46-latek złamie ten zakaz, prokurator będzie mógł zastosować bardziej rygorystyczne środki – nawet tymczasowy areszt.
Stanowcze działania
Dyrektor OPS Krzysztof Blas zapowiada, że w ośrodku nie będzie pobłażania na takie zachowania. Wszystkie przypadki będą niezwłocznie zgłaszane organom ścigania. – To nie jest pierwsza taka sprawa w ciągu ostatnich miesięcy, kiedy narażeni na niebezpieczeństwo są nasi pracownicy – mówi dyrektor. – Niedawno zapadł prawomocny wyrok wobec mężczyzny, który wszczynał awantury w jadłodajni. Był agresywny i kierował groźby do pracownika – relacjonuje Krzysztof Blas. Tu sąd także wydał zakaz zbliżania się. Niedawno pracownica OPS, asystentka rodziny, złożyła zawiadomienie na policję w sprawie pomawiania przez jednego z podopiecznych.
Od czwartku w OPS wprowadzono nowe zasady obsługiwania petentów. – Nie może być tak, że przychodzą tu ludzie pod wpływem alkoholu. Nasi pracownicy będą na to wyczuleni i bardziej asertywni – tłumaczy dyrektor.