Reklama

Zatrucie na obozie MDP w Pile: są wyniki pierwszych badań – woda z baniaka z bakteriami coli

Sanepid przedstawił pierwsze wyniki badań po zbiorowym zatruciu uczestników obozu Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych w Pile koło Gostycyna. Wstępnie wykluczono skażenie żywności, a podejrzenia kierowane są w stronę wody z ogólnodostępnych baniaków. Trwa dochodzenie.

W niedzielę 28 lipca wieczorem do obozu Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych w Pile wezwano kilka karetek pogotowia. Ponad 20 młodych strażaków zgłaszało objawy zatrucia – bóle brzucha, nudności, wysoką gorączkę, dreszcze i zawroty głowy. 11 osób w wieku 12–16 lat trafiło do szpitali w Tucholi i Bydgoszczy. Jak informowali przedstawiciele policji i sanepidu, życiu dzieci nie zagrażało niebezpieczeństwo.

Obóz organizowany był przez Oddział Wojewódzki Związku OSP RP województwa kujawsko-pomorskiego. Przebywało na nim 80 uczestników, w tym 70 dzieci z różnych części regionu – bez udziału druhów z powiatu tucholskiego. W niedzielny wieczór, jak potwierdzili organizatorzy, odbywało się ognisko z kiełbaskami.

Nowe ustalenia WSSE
Jak poinformował nas dziś (1 sierpnia) Łukasz Betański, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy, dostępne są już pierwsze wyniki badań. – W próbkach wody stwierdzono przekroczenia bakterii z grupy coli, ale nie pochodziły one z sieci wodociągowej, tylko z ogólnodostępnych baniaków – przekazał Betański. – To nie były bakterie chorobotwórcze, więc w dochodzeniu szukamy dalej.

Sanepid uspokaja mieszkańców – nie ma powodów, by obawiać się wody z kranu. – Z badań z 14 lipca wynika, że woda z sieci wodociągowej na terenie i w pobliżu obozu jest w porządku. Ludzie zaczęli się bać, ale nie ma podstaw – chodzi wyłącznie o wodę z baniaków, które już usunięto – dodaje Betański.

Na miejscu trwa dalsze dochodzenie. Sanepid sprawdza również inne potencjalne źródła zatrucia. – Na obozie były podawane lody – ustalamy skąd pochodziły, jak były przechowywane i kto był ich producentem – informuje rzecznik WSSE.

Z wymazów sanitarnych wykluczono obecność salmonelli, trwa jeszcze oczekiwanie na wyniki badań w kierunku gronkowców.

Dobra wiadomość jest taka, że od niedzieli nie odnotowano nowych przypadków zachorowań ani objawów. – To również poddaje w wątpliwość udział skażonej wody jako jedynego czynnika, ponieważ – gdyby to ona była przyczyną – objawy wystąpiłyby u znacznie większej liczby osób – zauważa Betański.

Reklama