Reklama
„Nie emerytura, lecz emerere”. Pożegnanie Ilony Kiełpińskiej w Borowiaczku (FOTO)
W piątek, 27 lutego, w Przedszkolu Samorządowym „Borowiaczek” odbyło się pożegnanie wieloletniej nauczycielki i dyrektor Ilony Kiełpińskiej, która po ponad 40 latach pracy zakończyła swoją zawodową drogę. Dzień ten, jak sama podkreśla, był pełen wzruszeń, radości i symbolicznych gestów.
Dzień pełen niespodzianek
Uroczystość została przygotowana przez zespół „Borowiaczka” oraz radę rodziców. Wszyscy pracownicy ubrali się w stroje borowiackie, zakładane wyłącznie na najważniejsze wydarzenia. Jak wspomina Ilona Kiełpińska, był to dla niej bardzo ważny znak, pokazujący, jak istotny był to moment dla całej społeczności przedszkola. Już od rana czekały na nią niespodzianki. Ściany przedszkola ozdobiono jej zdjęciami i cytatami, na korytarzu wyświetlany był film podsumowujący wszystkie lata pracy, a przestrzeń udekorowano wysokimi kwiatami w borowiackich barwach.
Najważniejszy moment nastąpił po powrocie ze mszy świętej. W jednej z sal zgromadzili się wszyscy: dzieci, rodzice i pracownicy. Ustawiono tam symboliczną bramę z balonów z napisem „EMERERE”, co po łacinie oznacza „w pełni zasłużyć”. Do bramy prowadził czerwony dywan, a uroczystość rozpoczęła się przedszkolnym hymnem.
Ilona Kiełpińska została poproszona, by przejść po czerwonym dywanie tak, jak przepracowała swoje ponad cztery dekady, i symbolicznie przekroczyć bramę „EMERERE”. Z radością włączyła w ten moment dzieci. Po drugiej stronie czekał na nią leżak z napisem „Wszystko mogę, nic nie muszę”. Była dekorowana jak na wakacjach, wachlowana, otoczona śmiechem i oklaskami. - Widać na zdjęciach, że byłam już po tej drugiej stronie mojego życia - wspomina nam pani Ilona.
Nie zabrakło prezentów, tortu, kwiatów i uścisków. Jak podkreśla, łzom nie było końca, ale towarzyszyło im poczucie szczęścia i wdzięczności za tak piękne pożegnanie. - Czułam i nadal czuję przeogromne wzruszenie i ból rozstania, ale jednocześnie pokój serca, że to ten czas - dodaje.
„Nie idę na emeryturę, tylko na emerere”
Do symbolicznego hasła uroczystości nawiązał wcześniej przewodniczący rady rodziców, Bartek Szamocki, który zostawił jej liścik z łacińskim wyjaśnieniem słowa „emerere”. Jak przyznaje Ilona Kiełpińska, informacja, że emerytura wywodzi się od słowa oznaczającego „w pełni zasłużyć”, wywołała w niej śmiech. - To mnie tak rozbawiło. Pomyślałam: to ja nie idę na emeryturę, tylko idę na emerere. To takie przedszkolne, takie moje. Nie będę emerytką, tylko emererytką - mówiła z uśmiechem.
Decyzja pełna emocji
Kilka dni przed odejściem w przeprowadzonym wywiadzie Ilona Kiełpińska ze wzruszeniem opowiadała o swojej drodze zawodowej, edukacji regionalnej, początkach pracy oraz planach na przyszłość. Podkreślała, że moment przejścia na emeryturę jest dla niej jednym z najbardziej ekstremalnych doświadczeń w życiu, porównywalnym nawet z odejściem rodziców. Cały wywiad: Borowiaczek był jej domem. Ilona Kiełpińska odeszła na emeryturę (WYWIAD, FOTO).
Fot. nadesłane