Reklama
Ponad czterdzieści lat pracy w lasach. Stefan Konczal przeszedł na emeryturę
Były już Nadleśniczy Nadleśnictwa Woziwoda to w regionie osoba, którą znają wszyscy. Wieloletni nadleśniczy w kilku placówkach, wielki zwolennik powstawania rezerwatów przyrody, w końcu autor publikacji związanych z Borami Tucholskimi i ich historią. Środa 29 stycznia to był ostatni dzień pracy Stefana Konczala.
W poniedziałek nadleśniczego pożegnał Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu. Dwa dni później Stefan Konczal po raz ostatni przyszedł do pracy w Nadleśnictwie Woziwoda. W Lasach Państwowych pracował 42 lata. Przez cały czas na terenie Borów Tucholskich.
Reaktywował nadleśnictwa
Na początku lat osiemdziesiątych XX wieku młody absolwent Akademii Rolniczej w Poznaniu zaczął szukać zatrudnienia. Od zawsze chciał pracować w lasach. Trafił do Nadleśnictwa Przymuszewo. Pracował tam przez 10 lat. Kolejnym etapem była Woziwoda. – Po dwudziestu latach reaktywowaliśmy to nadleśnictwo. Pełniłem funkcje inżyniera nadzoru i zastępcy nadleśniczego – mówi Stefan Konczal. Z Woziwody trafił do sąsiednich Trzebcin, gdzie też tworzono nadleśnictwo od nowa. Tu spędził trzy lata. Był też zastępcą nadleśniczego w Osiu i pracował w Nadleśnictwie Dąbrowa. W 2014 roku został zastępcą nadleśniczego w Tucholi. W 2018 roku objął funkcję Nadleśniczego Nadleśnictwa Woziwoda. – Całe życie przepracowałem w Borach Tucholskich – mówi.
Zmiany w lasach
– Te 42 lata mojej pracy to różne epoki w Lasach Państwowych. Na przykład 30 lat temu w Polsce żyły dwie pary bielików. Teraz jest ich 1500. Kiedyś wilków nie było wcale. Dziś jest ich sporo – zaznacza. Stefan Konczal bardzo zabiegał o tworzenie nowych rezerwatów przyrody i one powstawały. W grudniu zeszłego roku w naszej okolicy też kilka utworzono. Nadleśniczy realizował też wiele projektów. Także badawczych. Jest współautorem wydane w marcu 2024 roku książki „Jak chronić torfowiskach w lasach?
Sukcesy i porażki
Stefan Konczal dobrze będzie wspominał współpracę z lokalnymi organizacjami, samorządami, strażami pożarnymi, policją czy szkołami. Jakie były jego największe sukcesy? – Łączenie pracy leśnika z chronieniem przyrody i powstanie rezerwatów. Myślę też, że zaszczepiłem pracownikom pracę na rzecz ochrony przyrody – wymienia. – Z drugiej strony największą porażką jest to, jak teraz społeczeństwo postrzega leśników. Niestety jednak wynika to z dużego niezrozumienia zasad naszej pracy – dodaje.
Plany na emeryturę
- Trudno się żegnać, ale wszystko ma swój czas. Odchodzę w przekonaniu dobrze zrobionej roboty – mówi nadleśniczy.
Jakie ma plany na emeryturę? – Wnuczka nie może się doczekać dziadka – śmieje się. Ma też ambitne postanowienie. Chce przejść z kijkami z Przymuszewa do Woziwody, żeby zapiąć taką symboliczną klamrą okres swojej pracy. To około 45 kilometrów. – Chcę też wrócić do roweru. Planuję podróżować. W tym roku jedziemy do Toskanii, na Kretę, a jesienią do Indii, także w tamtejsze góry. Podróże to moja pasja. Zwiedziłem Kanadę, przeszedłem z plecakiem część Afryki, byłem w górach na Kaukazie – dodaje.