Reklama

Przebudowa DK 22 w Łęgu. Mieszkańcy mieli sporo zastrzeżeń do inwestora i projektantów (FOTO, WIDEO)

Jak będą rozwiązane problemy z wyjazdami z posesji? Czy po przebudowie drogi dalej będą zalewane posesje? Co z wjazdami na pola rolników? Podczas spotkania w Łęgu mieszkańcy mieli sporo pytań do projektantów przebudowy berlinki oraz przedstawicieli GDDKiA.
Spotkanie otworzył burmistrz Czerska. Wspominał rok 2016, kiedy to na odcinku na wysokości Łęga-Kolonii doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął chłopiec jadący na rowerze. – Minęło 10 lat i modernizacja tej drogi wraz z budową ścieżki rowerowej nadal nie jest skończona. Musimy zrobić wszystko, żeby to się szybko zmieniło – mówił Daniel Szpręga.


Szum informacyjny 
Na spotkaniu mieszkańcy mieli pretensje o przekazywanie im sprzecznych informacji. – W 2020 roku odbyło się spotkanie przy drodze w Łęgu. Było porozumienie i była dokumentacja projektowa. Według niej, nasza nieruchomość nie miała być wywłaszczona. Potem była cisza. Teraz się okazuje, że jednak wchodzicie w nasze działki – mówił jeden z mieszkańców. – Trzeba rozdzielić dwie rzeczy. Dokumentacja przygotowana wcześniej była wykonywana tylko do celów informacyjnych. My opracowaliśmy ją do celów projektowych – mówił przedstawiciel firmy projektującej przebudowę DK 22. 
Beata Kiedrowicz zarzucała drogowcom, że nie informowali jej o pracach projektowych. Kobieta wraz z rodziną mieszka przy krzyżówce berlinki z ulicą Długą i duża część jej działki zostanie zabrana pod drogę. PISALIŚMY O TYM TUTAJ. Przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad tłumaczyli, że korespondencja trafia do osób, które są właścicielami gruntów według ksiąg wieczystych.


Wyjazdy z posesji i zalewanie 
Stanisław Juchniewicz mówił, że jego działka jest sporo poniżej drogi. – Po modernizacji będziemy pewnie wyjeżdżali pionowo – zastanawiał się. Martwił się też o zalewanie posesji. Czy przebudowa drogi rozwiąże ten problem, czy go jeszcze spotęguje? Projektanci odpowiadali, że dokumentacja jest opracowana w taki sposób, że nowa droga będzie budowana od podstaw. Oznacza to, że nie powinno być problemów z wyjazdami z posesji. Również odwodnienie jest zaprojektowane tak, żeby wody opadowe nie były problemem dla mieszkańców i użytkowników drogi. W niektórych miejscach rów odwadniający będzie miał szerokość nawet trzech metrów. Te fragmenty będą wyglądały jak podłużne zbiorniki. 
Czesław Odya pytał co z wjazdami na pola. – One powinny być z automatu zaprojektowane. Musieliśmy się o nie upominać. Wielu rolników nie zrobiło tego – mówił. Projektanci przyznali, że będą realizowane tylko te wjazdy, które zostały uzgodnione.


Czy będzie mógł dokończyć inwestycję?
Brak rozmów i konsultacji zarzucał drogowcom właściciel restauracji znajdującej się pomiędzy Czerskiem i Łęgiem. Mówił, że jest w trakcie realizacji inwestycji i żeby dokonać jej odbioru, będzie musiał mieć dojazd pożarowy. Według niego, w nowym projekcie taka droga się nie zmieści. Projektanci przekonywali, że trakt pożarowy może zostać wykonany i że projekt nie jest z nim w kolizji. 
Na koniec zebrania mieszkańcy rozmawiali z drogowcami i projektantami indywidualnie. 
 

Reklama