Reklama

Odcięci od świata. Plan miejscowy rozwiąże czy pogorszy sytuację na osiedlu Tucholskim?

Teresa Lemańczyk i jej córka Wiesława Andrzejewska przy wale, który niedawno był drogą dojazdową do ich posesji. 

Wszystko zaczęło się w 2021 roku. – Mieszkam tu od dziecka, ale jeszcze coś takiego mnie nie spotkało – mówi Teresa Lemanczyk. Sąsiad jej rodziny usypał wał w miejscu, gdzie do tej pory była droga i odgrodził ich od świata. W urzędzie miejskim w tym czasie toczyły się prace nad planem miejscowym w tej części Czerska. Miały uporządkować między innymi układ drogowy.
Osiedle Tucholskie w Czersku. Ulica Łosińska, praktycznie jej końcówka. Mieszka tu kilka rodzin. Teresa Lemanczyk od dziecka. Obok pobudowały się jej dzieci. Przy domach był las. Od nieruchomości oddzielała go droga, którą mieszkańcy dojeżdżali do swoich posesji. Jednak leży ona na gruncie prywatnym, którego właścicielem jest Zbigniew Leper.
Plan miejscowy
Leper ma duży grunt w tym miejscu, który zamierzał podzielić na działki budowlane. W tym celu wyciął las i zwrócił się do gminy o sporządzenie planu miejscowego. Taki dokument powstał, jednak nie po myśli właściciela. Planiści wytyczyli na podłużnej, prostokątnej działce Leppera dwie drogi na skrajach gruntu. Plan został przyjęty uchwałą rady miejskiej w kwietniu 2024 roku.

Plan Miejscowy Łosińska Czersk

Żółty prostokąt u góry oznaczony symbolem 1MN to działka Zbigniewa Lepera. Plan miejscowy z 2024 roku wyznaczył wokół niej drogi. Rodzina Andrzejewskich i Lemanczyków mieszka na działkach oznaczonych jako 3MN.

Jednak właściciel nieruchomości zarzucał gminie, że ta działała na jego niekorzyść. Wyznaczając dwie drogi na skrajach działki zamiast jednej przez środek, samorząd przeznaczył na komunikację dwa razy więcej terenu. Grunty te zazwyczaj właściciele przekazują gminie nieodpłatnie. Zbigniew Leper zarzucał więc, że samorząd działa na jego niekorzyść. – Plan miejscowy został sporządzony w taki sposób, żeby umożliwić dostęp do dróg wszystkim mieszkańcom tego regionu. Wyznaczenie drogi przez środek działki i brak jej na skraju, spowodowałoby, że znajdujące się tam posesje nie miałby dostępu do ciągu komunikacyjnego – mówi Przemysław Biesek-Talewski, przewodniczący rady miejskiej, a w czasie tworzenia planu, burmistrz Czerska. Jak ważne jest uporządkowanie komunikacyjne tego miejsca, pokazał rok 2021.

Plan Miejscowy Łosińska Czersk
W urzędzie miejskim odbyło się spotkanie ze Zbigniewem Leperem, który przekonywał do swoich racji. Nie było na nim rodziny Lemanczyków i Andrzejewskich. 

Odcięci od świata
– To się stało z dnia na dzień – mówi Krzysztof Andrzejewski, zięć Teresy Lemanczyk. – Usłyszeliśmy hałasy. Jakieś ciężkie maszyny zaczęły pracować. Okazało się, że w miejscu drogi sąsiad zaczął usypywać wał – dodaje Wiesława Andrzejewska, córka pani Teresy. – Hałda piachu powstała metr od naszych garaży. Nawet nie zdążyliśmy wyjechać samochodami – dodaje. Andrzejewscy wezwali policję. Funkcjonariusze na miejscu doprowadzili do tego, że właściciel działki na chwilę utorował wyjazd z posesji Andrzejewskich, tak, żeby mogli wyprowadzić swoje samochody. Chwilę później wał był już usypany od nowa. – Ja jestem już wiekowa. Schorowana i po zawale. Całe życie tu mieszkam, ale takie rzeczy się jeszcze nie działy – mówi Teresa Lemanczyk. Wydarzenia z 2021 roku kosztowały sporo nerwów jej całą rodzinę. – Po tym, co mnie spotkało dostałam depresję. Musiałam skorzystać z pomocy psychiatry. Przez pół roku byłam na zwolnieniu lekarskim – dodaje Wiesława Andrzejewska.

Plan Miejscowy Łosińska Czersk
Krzysztof Andrzejewski pokazuje wał, który w 2021 roku usypał jego sąsiad odgradzając między innymi garaże z autami w środku. 

Śmieciarka ma problem
Rodzina wspólnie poradziła sobie czasowo z problemem. Wyjeździli drogę na swojej posesji. Mieszkająca przy Łosińskiej siostra pani Wiesławy przestawiła swoje ogrodzenie, tak, żeby rodzina mogła dojechać do swoich domów. – To nie jest dobre rozwiązanie. Są problemy z dojazdem na naszą posesję śmieciarek czy pojazdów do wywozu szamb. Firma, która przywozi nam węgiel, ma problem z dotarciem na naszą posesję – mówi Wiesława Andrzejewska. Rodzina z Łosińskiej rozkłada ręce. Teresa Lemanczyk była na sesji rady miejskiej, gdzie bardzo emocjonalnie mówiła o swoim problemie. 
Nowy plan
Mimo to burmistrz Czerska Daniel Szpręga wszcząć procedury związane ze zmianą planu miejscowego. Zabiegał o to Zbigniew Leper, który także pojawił się na tej sesji i na wcześniejszej i przekonywał, że został przez poprzednie władze Czerska oszukany. Mówił, że plan miejscowy w takiej formie powstał bez jego zgody. 
Na sesji w maju rada miejska głosowała nad uchwałą zmieniającą zagospodarowanie przestrzenne dla tej części Czerska. „Celem planu jest zmiana układu komunikacyjnego, oznaczonego na obowiązującym planie jako 1KR, oraz wprowadzenie funkcji mieszkaniowej na terenie, gdzie plan miejscowy nie obowiązuje” – czytamy w uzasadnieniu uchwały.
Wiele pytań
Uchwała została przyjęta i planiści będą tworzyć plan dla tej części gminy Czersk. Jednak tu pojawia się wiele znaków zapytania. Od ponad roku obowiązuje plan, w którym jest droga przy posesji Lemanczyków i Andrzejewskich. Dlaczego gmina przez ten czas nie podjęła działań, żeby umożliwić im dojazd? Czy samorząd w ogóle może pójść w kierunku wyznaczenia drogi publicznej na środku działki Zbigniewa Lepera? W ten sposób przecież zlikwiduje zapisaną w planie z kwietnia 2024 r. drogę przy Lemanczykach, a więc pozbawi mieszkańców dostępu do drogi. 
Były burmistrz i przewodniczący rady miejskiej mówi, że plan z 2024 roku porządkował ten rejon w taki sposób, żeby wszyscy mieszkańcy mieli dostęp do drogi. – Rozumiem, że pan Leper czuje się poszkodowany, bo gmina zabiera mu więcej gruntu pod drogi. Może to być nawet 100 tys. zł. Jednak w takiej sytuacji, w drodze wyjątku, gmina może odpłatnie przejąć drogi od właściciela – mówi Przemysław Biesek-Talewski. Samorząd może negocjować stawkę i po uzgodnieniu z właścicielem zaproponować mniejszą kwotę. 
 

Reklama