Reklama
Starostwo zawiadomiło policję. Chodzi o kierowców, którzy wjeżdżają na remontowane drogi
Jerzy Kowalik (z lewej) mówił o tym, co dzieje się na remontowanych przez powiat drogach.
Największy problem z tym jest na odcinku pomiędzy Cekcynem i Bysławiem. – Kierowcy wjeżdżają na plac budowy mimo zakazu. Przeszkadzają i nawet grożą pracownikom. Zdjęcia aut przekazaliśmy policji – mówi wicestarosta tucholski Jerzy Kowalik.
Jak mówią w powiecie tucholskim, przez długi czas nie podejmowano żadnych kroków w tej sprawie, jednak problem stał się tak uciążliwy, że trzeba było coś zrobić. – Kierowcy notorycznie łamią zakaz wjazdu. Stwarzają zagrożenie dla pracujących tam osób. Pojęliśmy decyzję o złożeniu zawiadomienia na policję – mówi wicestarosta Jerzy Kowalik.
Policja przyjęła
Członek zarządu dodaje, że do zawiadomienia dołączono zdjęcia aut, których kierowcy mieli dopuścić się łamania przepisów. – Też to obserwuję. Jeżdżą nawet ścieżką rowerową – dodawał radny Antoni Lewandowski.
– 5 września wpłynęło do nas pismo dotyczące uszkodzenia ścieżki rowerowej znajdującej się wzdłuż drogi powiatowej Cekcyn – Bysław. Sprawa jest na wstępnym etapie. Obecnie gromadzimy materiał dowodowy. Konieczne jest przesłuchanie świadków oraz osoby zawiadamiającej w celu ostatecznej kwalifikacji tego zdarzenia – informuje Łukasz Tomaszewski, oficer prasowy tucholskiej policji.
Grożą pracownikom
Jerzy Kowalik mówi, że wjeżdżający na plac budowy kierowcy nie tylko przeszkadzają wykonawcom, stwarzają dla nich zagrożenie, ale też są wobec niech agresywni. – Z relacji wiem, że jeden z kierowców odgrażał się pałką bejsbolową – mówi wicestarosta. Jak podkreślają w powiecie tucholskim, problem nie dotyczy tylko odcinka w Wełpinie, ale większości inwestycji.
Trudna realizacja
– W okolicach Wełpina jest problem z dojazdem do posesji. Niektóre z nich praktycznie odcięte od świata. A przecież czasem w takie miejsce musi dojechać pomoc ratująca życie. Ja ratuję życie zwierząt i też miałem tam problem z dojazdem do jednego gospodarstwa – mówił Krzysztof Łukaszewicz, który jest weterynarzem.
- To jedna z trudniejszych inwestycji drogowych. Tam trzeba było zdjęć kilka warstw, żeby drogę budować od nowa. Niestety nie można było wprowadzić tam ruchu wahadłowego. Na szczęście zbliżamy się już od jej zakończenia – tłumaczył starosta Andrzej Urbański.