Reklama

„Ludzie się nie liczą, tylko pieniądze” – protest przeciwko farmie fotowoltaicznej (FOTO, WIDEO)

W Słupach w gminie Tuchola ma powstać ogromna farma fotowoltaiczna. Na 250 hektarach zamontowanych ma być 400 tys. paneli. Przeciwko tej instalacji protestują mieszkańcy. W sobotę po południu spotkali się z właścicielem ziemi.
To ma być prawdziwy kolos. Na 250 hektarach planuje się montaż 400 tys. paneli o łącznej mocy 190 MW. Instalacja ma zostać wykonana na dwóch działkach. Ta większa, 200-hektarowa, praktycznie okrąża zabudowania jednorodzinne i bloki mieszkalne.

Właściciel gruntów Mariusz Chylewski.
Właściciel gruntów Mariusz Chylewski.

Nie chcą plastiku
W sobotę mieszkańcy Słupów spotkali się z Mariuszem Chylewskim, właścicielem ziemi, który podpisał umowę z firmą zajmującą się montażem fotowoltaiki. Stanowczo mówili, że nie chcą tu instalacji. – Mieszkamy w cichej okolicy. Chcemy oglądać las, żurawie, łabędzie, a nie plastik – podkreślała jedna z zebranych. – Nasze domy i mieszkanie stracą na wartości – skarżył się kolejny zl uczestników spotkania. – Pan będzie miał z tego kasę. Gmina podatki. Tylko my jesteśmy stratni. Dla was liczą się pieniądze, a nie ludzie – mówiła do właściciela gruntów kolejna z mieszkanek. 
Nic nie wiedzieli
Sołtys Martyna Pipowska mówiła, że mieszkańcy nic nie wiedzieli o planowanej inwestycji. Był moment, że można było składać formalne protesty. Jednak decyzja środowiskowa, pozytywna dla inwestora, została już wydana. – Jest tablica ogłoszeń w sołectwie. Nic tam nie wisiało – mówili zebrani. Mariusz Chylewski przekonywał, że inwestor, który podpisał z nim umowę, na pewno będzie chciał pójść mieszkańcom na rękę. – Odsunie instalację od zabudowań. Na pewno będziecie też mogli korzystać z tańszej energii – mówił – Jak pan to sobie wyobraża. Ktoś powie w Enei, że ma nam niższe rachunki wystawiać? – zastanawiał się mieszkaniec Słupów. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD WIDEO


Nie może zerwać umowy
Mieszkańcy mieli pretensje do właściciela ziemi, że przed podpisaniem umowy z inwestorem nie rozmawiał najpierw z nimi. – To pan ponosi za to odpowiedzialność i powinien pan rozwiązać umowę – mówiła Martyna Pipowska. To jest jednak wykluczone.

 
Gdyby Chylewski zerwał porozumienie, musiałby zapłacić karę. Na spotkaniu przyznał, że kosztowałoby go to trzy miliony złotych. 


Właściciel ziemi zapowiedział, że zorganizuje spotkanie z inwestorem, który, jak stwierdził, na pewno przedstawi mieszkańcom korzystne dla nich rozwiązania. Zebrani będą też zapraszać przedstawicieli tucholskiego Urzędu Miejskiego. Być może spotkanie odbędzie się jeszcze w październiku.
Do tematu będziemy wracali. 
 

Reklama