Reklama

Mieszkańcy domagają się likwidacji progów spowalniających

Czy próg we Wiecku zostanie zdemontowany? Sołtyska Weronika Knitter mówi, że zimą przewrócił się tu rowerzysta i złamał rękę. 

Takie postulaty pojawiają się coraz częściej. Najpierw na nowych drogach kierowcy przekraczają limity prędkości, samorządy montują progi spowalniające, a później mieszkańcy domagają się ich likwidacji. Na takie rozwiązania zgadza się burmistrz Czerska. 
Na zebraniach wiejskich mieszkańcy coraz częściej postulują, żeby likwidować progi spowalniające w ich miejscowościach. Skarżą się na to, że samochody przed szykanami gwałtownie hamują. Mówią, że cięższe pojazdy „podskakują” na wzniesieniach, a to jest bardzo uciążliwe. Szczególnie dla tych mieszkających w pobliżu progów. - Niestety tak to już jest, że budujemy nowe drogi i kierowcy jeżdżą po nich zbyt szybko. Pojawiają się wtedy prośby o montaż progów - mówi wójt gminy Śliwice Daniel Kożuch.
Zdarza się też tak, ze po kilku latach ludzie domagają się demontażu spowalniaczy. Takie postulaty zgłaszali na przykład mieszkańcy sołectwa Wieck. Chodzi o próg przy mostku. Skarżyli się, że szykana jest umieszczona w miejscu, gdzie zaczyna się górka i że zimą, kiedy jest ślisko, kierowcy samochodów i piesi mają problemy z wyhamowaniem. – Jeden z mieszkańców przewrócił się na rowerze i złamał sobie rękę – mówiła sołtyska Weronika Knitter. Burmistrz Daniel Szpręga zapowiedział, że szykana zostanie zdemontowana.
Taką samą deklarację złożył na zebraniu w sołectwie Kurcze. Tu mieszkańcy skarżyli się na progi w Dąbkach. Mówili, że są one zbyt wysokie i zamontowane w niewłaściwych miejscach. Sześć lat temu gmina Czersk przebudowywała tę drogę. Żeby otrzymać dofinansowanie urzędnicy musieli wpisać do projektu elementy poprawiające bezpieczeństwo. Trwałość tego projektu to pięć lat i teraz już samorząd może progi w tej miejscowości zdemontować. To obiecał mieszkańcom burmistrz Czerska. 
 

Reklama