Reklama
Co dalej z farmą fotowoltaiczną w Słupach? Swoje plany mieszkańcom przedstawiali inwestorzy (FOTO, WIDEO)
Już nie 250 tylko 170 hektarów mają zajmować panele fotowoltaiczne, które w miejscowości Słupy zamierza montować firma Rawicom. Po wcześniejszym spotkaniu z sołtyską Marleną Pipowską inwestorzy zdecydowali się odsunąć instalację od domów mieszkalnych o 170 metrów. W środę wieczorem spotkali się z mieszkańcami. W świetlicy w Bladowie obecni byli też samorządowcy. Jeśli farma powstanie, do gminy Tuchola co roku wpłynie minimum milion złotych podatku.
Spotkanie przedstawicieli firmy Rawicom z mieszkańcami Słupów odbyło się w świetlicy w Bladowie. Uczestniczyli w nim również burmistrz Tadeusz Kowalski, kierownik Wydziału Infrastruktury i Planowania Przestrzennego Waldemar Walkowiak i eksperci.
Wszystkie decyzje są pozytywne
Przedstawiciele firmy Rawicom mówili o procesie uzyskania decyzji środowiskowej związanej z ich inwestycją. – Wydanie pozytywnej decyzji jest obwarowane szeregiem wymogów. W tym przypadku były one bardzo wygórowane. Firma je wszystkie uzyskała – mówił burmistrz Tadeusz Kowalski. Mieszkańcy mieli pretensje do urzędników, że nie wiedzieli nic o inwestycji. Oczekiwali, że gmina zablokuje realizację farmy. – Jako burmistrz muszę działać obiektywnie. W tym przypadku nie mogę stanąć ani po stronie firmy, ani protestujących. Muszę działać w imię prawa. Jeśli zablokowałbym inwestycję firma mogłaby mieć roszczenia wobec samorządu tłumaczył – Tadeusz Kowalski. Na spotkanie przyjechały dwie mieszkanki Klawkowa w gminie Chojnice, gdzie też część zainteresowanych protestuje przeciwko farmie. – Zalejecie nas plastikiem – mówiły. Mieszkańcy Słupów podkreślali, że nie są przeciwni energii odnawialnej. – Tylko dlaczego nasza wioska ma być w środku farmy? – pytali.
DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD WIDEO
Oddalone
Wcześniej z przedstawicielami Rawicom rozmawiała sołtyska Słupów Marlena Pipowska. – Otrzymaliśmy wasz protest i dokładnie się z nim zapoznaliśmy. Dlatego też zdecydowaliśmy o odsunięciu instalacji od zabudowań – mówił prezes zarządu Rawicom Karol Chyliński. Z tego powodu powierzchnia, na której montowane będą panele, zmniejszy się z 250 do 170 hektarów. Odpowiednie dokumenty w tej sprawie trafiły już do tucholskiego Urzędu Miejskiego. Wokół instalacji ma być płot i nasadzenia. Inwestorzy zapowiadali, że zabudowa będzie niska, na jej terenie nie zostanie zamontowane oświetlenie i że całość będzie wykonana w naturalnych kolorach. – Od lat współpracuję z firmą Rawicom. To są bardzo dobrzy fachowcy. Tego typu instalacje są bezpieczne, a technologia ciągle się rozwija – zapewniał dr inż. Adam Mroziński z Politechniki Bydgoskiej.
Zapraszają na instalację
Karol Chyliński mówił też o hałasie, który emitują takie instalacje. Ma on osiągać wysokość około 40 decybeli. – To jest porównywalne ze spokojną rozmową dwóch ludzi – zaznaczał. Inwestorzy przekonywali też, że na farmie nie ma zagrożenia pożarowego. Jest ona monitorowana 24 godziny na dobę i siedem dni w tygodniu. – Wykonaliśmy 4 500 instalacji i na żadnej nie było incydentu pożarowego – zapewniał Karol Chyliński.
Mieszkańcy mówili, że obawiają się utraty wartości swoich nieruchomości. Inwestorzy przyznali, że zaraz na początku, po realizacji inwestycji, takie zjawisko może nastąpić. Ma to być jednak przejściowe.
Przedstawiciele Rawicomu pokazywali inne swoje realizacje i zapraszali mieszkańców Słupów do ich obejrzenia. Mówili też, że starają się współpracować z lokalnymi społecznościami. W okolicy farm budowali wiaty grillowe a nawet odcinki dróg.
Choć prace są zaawansowane, na razie nie wiadomo czy instalację w ogóle powstanie. Firma będzie musiała uzyskać jeszcze zgodę na przyłączenie do sieci. Z tego co mówili eksperci, z tym jest w Polsce coraz trudniej, bo jest nadprodukcja takiej energii. Jednak jeśli instalacja powstanie, gmina Tuchola rocznie będzie otrzymywała minimum milion złotych z tytułu podatku.
FOTORELACJA POD WIDEO