Reklama

Nieuwaga i zbyt wysoka prędkość? Na ławie oskarżonych usiadł mężczyzna, który potrącił kierowcę ciężarówki

– Po tym wypadku nasze życie przestało mieć sens – mówiła nam na sądowym korytarzu wdowa po Krzysztofie M, który zginął na ulicy Szklanych Domów w Śliwicach w lutym tego roku. Na ławie oskarżonych usiadł 21-letni mieszkaniec gminy Osieczna. Prokurator uważa, że nie dość uważnie obserwował drogę i jechał za szybko. W ten sposób miał przyczynić się do śmiertelnego wypadku. 
Była niedziela 9 lutego. Godzina 18:00. Jak zeznawał w tucholskim sądzie policjant z drogówki, który przyjechał na miejsce, widoczność była dobra, nie było mgły, nie padało. 64-letni Krzysztof M. przyjechał ciężarówką do fabryki przy ulicy Szklanych Domów w Śliwicach. – Mąż od 40 lat miał prawo jazdy. To doświadczony kierowca, zjeździł całą Europę – mówiła nam w sądzie Maria M.

O WYPADKU PISALIŚMY TUTAJ. 


Dwa auta przejechały
Krzysztof M. zatrzymał auto na lewoskręcie. Najprawdopodobniej chciał się dowiedzieć, gdzie ma wjechać do zakładu. Chciał podejść do budynku z ochroną. – Na nagraniu z monitoringu widać, że przepuścił dwa auta jadące z naprzeciwka i zaczął wysiadać. Uderzył w niego trzeci pojazd, który jechał wyraźnie szybciej niż poprzedzające go samochody – mówił w sądzie pełnomocnik rodziny zmarłego Marcin Wojciechowski. Doszło do uderzenia w 64-latka. Mężczyzna potrącony przez audi wpadł jeszcze na ciężarówkę. Mimo długiej reanimacji, ratownikom nie udało się uratować jego życia. Doznał bardzo poważnych obrażeń wewnętrznych. 
Współwina
Śledztwo wykazało, że kierowca ciężarówki nie zachował się bezpiecznie i to było jedną z przyczyn tragicznego wypadku. Jednak podczas dochodzenia śledczy doszli też do wniosku, że winę za doprowadzenie do zderzenia ponosi także Przemysław R. Według prokuratury, 21-latek z gminy Osieczna nie dość uważnie obserwował drogę i jechał zbyt szybko. Przed uderzeniem nawet nie hamował. W środę, 3 grudnia, w sądzie zeznawał policjant, który tego dnia służył w drogówce. Sędzia Monika Grabowska pytała świadka jaka była tego dnia widoczność. Funkcjonariusz zapewniał, że dobra, a ciężarówka była odpowiednio oświetlona. – Tir nie stał w żadnym dole, nie był schowany – mówił policjant. 
Alkohol
Funkcjonariusz relacjonował wykonywane czynności. Wraz z koleżanką z patrolu dokonali oględzin a on sprawdził trzeźwość kierowcy osobówki. – Alkomat wskazał 0,08 miligrama – mówił. To 0,16 promila, a więc poniżej 0,2 promila. Młody kierowca na wcześniejszej rozprawie przyznał w sądzie, że  wcześniej tego dnia pił piwo. Jednak według przepisów prawa kierowca, który ma poniżej 0,2 promila nie odpowiada za prowadzenie po alkoholu. Test na obecność środków odurzających dał wynik negatywny.
Opinia biegłego
Radca prawny reprezentujący rodzinę domagał się w sądzie ponownej opinii biegłego. Uważa, że ta wykonana wcześniej jest wykonana pobieżnie. Podejrzewa, że audi jechało szybciej niż wskazano to w raporcie (63 km/h, red.). Jednak ani prokurator, ani obrońca Przemysława R. nie podzielili tego stanowiska. 
Na kolejnej rozprawie sąd przesłucha kolejnego policjanta. Tym razem funkcjonariusza, który prowadził dochodzenie w tej sprawie. 
 

Reklama