Reklama

Kolejne podejście do reorganizacji szkół w gminie Tuchola. Rodzice protestują (FOTO, WIDEO)

Przewodnicząca rady rodziców przy szkole w Stobnie Ewa Ziemianowska przekonywała, żeby na placówki nie patrzeć tylko przez pryzmat ekonomii.

Rodzice mówią, że na szkoły w gminie Tuchola nie można patrzeć jedynie przez pryzmat ekonomiczny. Burmistrz Tucholi tłumaczy, że nie pogorszy się poziom nauczania w gminie, a zmiany są wymuszone coraz słabszą demografią i rosnącymi kosztami. W czwartek radni przyjęli uchwały o zamiarze likwidacji szkół w Stobnie i Kiełpinie. 
Wraca temat reorganizacji sieci szkół w gminie Tuchola. Na czwartkowej sesji radni głosowali nad dwiema uchwałami o zamiarze likwidacji szkół w Kiełpinie i Stobnie. Gmina po raz drugi rozpoczęła ten proces. Wcześniej zablokowały go kuratorium oraz ministerstwo.
Ekonomia i demografia
Przyczyny, dla których samorząd chce zlikwidować dwie z ośmiu swoich szkół, są cały czas takie same. Coraz mniej dzieci w placówkach i rosnące koszty ich prowadzenia. I choć burmistrz Tucholi przekonuje, że dzieciom z wiejskich szkół krzywda się nie stanie, a nauczyciele nie stracą pracy, rodzice protestują.
Na sesje przyszli przedstawiciele rad rodziców. – Ubiegły rok był dla nas trudny. Spowodował dużo negatywnych konsekwencji. Spadło nasze zaufanie do władz gminy. Rozmowy z nami były prowadzone pozornie, bo ich rezultat był przesądzony. Dla nas najważniejsze jest dobro naszych dzieci i warunki pracy dla nauczycieli. Nasza szkoła to kręgosłup wsi. Złam go, a całość się zawali – mówił Grzegorz Drewczyński z rady rodziców w szkole w Kiełpinie.


Grzegorz Drewczyński z rady rodziców przy szkole w Kiełpinie. 

Narkotyki?
– Czy SP nr 1 przyjmie wszystkie nasze dzieci? Co z tymi niepełnosprawnymi? – zastanawiała się Ewa Ziemianowska, przewodnicząca rady rodziców przy szkole w Stobnie. – Szkoła to nie tylko pieniądze i ekonomia. To przede wszystkim wspólnota – dodawała i przekonywała, że w tucholskiej „jedynce” jest problem z narkotykami. – To, co pani mówi, to poważna sprawa. Jeśli ma pani taką wiedzę, to należy powiadomić organy ścigania – mówił przewodniczący rady Paweł Cieślewicz
W dyskusję włączali się też radni. Radny Dariusz Karnowski wracał do pomysłu grupy radnych sprzed roku. Mówił, że nie powinno się likwidować tylko szkół wiejskich. – Byłbym za tym, żeby w mieście zostały trzy szkoły (obecnie są cztery) – dodawał. – Narzucono nam, że to właśnie te dwie szkoły mają zostać zlikwidowane. Nie szukano alternatyw. Trzeba było uwzględnić w reorganizacji szkoły miejskie i wiejskie – mówiła Barbara Drewczyńska
Najdroższe w przeliczeniu na głowę
Adam Brzoszczyk zapoznał się dokładnie z propozycją oponentów likwidacji dwóch szkół. – Wynika z niej, że należałoby zlikwidować cztery z ośmiu szkół. Burmistrz proponuje dwie. Jednak przyznam szczerze, że to pewnie dopiero początek reorganizacji i w kolejnych latach problem wróci – mówił. 

Burmistrz Tucholi Tadeusz Kowalski
Burmistrz Tadeusz Kowalski przedstawił swoją argumentację. 

Dlaczego samorząd wytypował akurat szkoły w Kiełpinie i Stobnie tłumaczył burmistrz. – W tych placówkach koszt funkcjonowania w przeliczeniu na jednego ucznia jest najwyższy – mówił Tadeusz Kowalski. – To są też najmniejsze szkoły, z najmniejszą liczbą uczniów i słabą prognozą jeśli chodzi o demografię – dodawał. – Oświata jest dla nas bardzo ważna. Może nawet najważniejsza. Jednak są jeszcze inne sfery życia i na nie też potrzebne są pieniądze – zaznaczał Tadeusz Kowalski. 
Co z pracownikami?
Burmistrz zapewniał, że po reorganizacji uczniom nie pogorszą się warunki do nauki. Przekonywał, że nauczyciele nie stracą pracy. Pewnie nie obędzie się bez obcinania etatów tym, którzy mają nadgodziny. – Trzeba będzie dzielić się pracą. Nie może być tak, że jedna osoba ma 1,5 etatu a kolejna wcale – przestrzegał Edmund Rząska prezes tucholskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. 
Burmistrz Tucholi zapewniał, że zajmie się też pracownikami niepedagogicznymi. – Jeśli nie będzie dla nich pracy w szkołach, postaramy się taką znaleźć w innych gminnych jednostkach – zaznaczał. 
Co dalej z tymi budynkami, w których są teraz szkoły? – Będziemy słuchali mieszkańców. Być może będą one przeznaczone na cele społeczne, a może posłużą do utworzenia  miejsc pracy – dodawał Tadeusz Kowalski. 
Radni przegłosowali obie uchwały. Jak głosowali poszczególni radni? Zobaczcie na wideo. 


 

Reklama