Reklama

Ks. Krzysztof Piątkiewicz o poprzedniej parafii, nowych parafianach i budowaniu wspólnoty (WYWIAD)

Uśmiech towarzyszy ks. Krzysztofowi Piątkiewiczowi niemal przez cały czas.

Ksiądz kanonik Krzysztof Piątkiewicz decyzją biskupa pelplińskiego Ryszarda Kasyny z 22 grudnia został mianowany nowym proboszczem parafii pw. św. Marii Magdaleny w Czersku, zastępując zmarłego po ciężkiej chorobie ks. Zbigniewa Straszewskiego. W niedzielę 28 grudnia odbyło się jego uroczyste, kanoniczne wprowadzenie na urząd proboszcza. Do Czerska przybył z bogatym doświadczeniem duszpasterskim, otwartością na ludzi - oraz z psią towarzyszką, Toską, która również towarzyszyła nam podczas rozmowy.

Nowa parafia, ludzka obawa i zaufanie Bożej opatrzności
Objęcie nowej parafii - zwłaszcza większej - to zawsze moment przełomowy. Jak podkreśla ks. Krzysztof Piątkiewicz, pierwszym odruchem była bardzo naturalna, ludzka refleksja. - Każda zmiana rodzi pytania: czy sobie poradzę, jak to wszystko poukładać od nowa. Trzeba się z kimś pożegnać, zmienić miejsce zamieszkania, środowisko - mówi. Jednocześnie zaznacza, że kapłaństwo od początku uczy zaufania. - Jeżeli Pan Bóg do czegoś powołuje, to nie działa na zasadzie: masz zadanie i radź sobie sam. Daje potrzebne siły, łaski i narzędzia. Od nas zależy, czy z tej pomocy skorzystamy.

Czersk - parafia większa, ale nie obca
Parafia w Czersku jest zdecydowanie większa niż ta, w której ks. Piątkiewicz posługiwał wcześniej, jednak - jak sam podkreśla - nie jest to dla niego teren nieznany. Przez wiele lat związany był z pielgrzymkami diecezjalnymi, szczególnie z grupą chojnicką, którą przez sześć lat prowadził jako przewodnik. - Przewinęło się tam bardzo wielu pielgrzymów z Czerska. Znam to środowisko, znam te tereny - zaznacza.

Siedem lat w Turzu - parafia, którą znało się po imieniu
Wcześniej ks. Krzysztof Piątkiewicz przez ponad siedem lat był proboszczem parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Turzu. Pod informacją o przyjściu do Czerska pojawiło się wiele ciepłych komentarzy byłych parafian, którzy podkreślali jego otwartość, cierpliwość i bliskość wobec ludzi. - To była parafia licząca około 1700 osób. Znałem parafian po imieniu i nazwisku. Z wieloma z nich mamy relacje bardzo bliskie, wręcz przyjacielskie - wspomina.

Jak podkreśla, życie parafialne w Turzu opierało się na ścisłej współpracy lokalnych środowisk. - Robiliśmy razem festyny, różne akcje, inicjatywy. To była wspólnota, w której wiele rzeczy się zazębiało. Zapytany o życzenia dla swoich dotychczasowych parafian, odpowiada krótko, ale wymownie. - Żeby mojego następcę traktowali tak dobrze, jak mnie.

Życzenia dla Czerska: spokój, jedność i niezmarnowany czas
Nowym parafianom ks. Piątkiewicz życzy przede wszystkim tego, by w wymiarze duchowym czuli się dobrze zaopiekowani przez jego posługę kapłańską. - Chciałbym, żeby parafianie byli zadowoleni z mojej posługi jako księdza, z tego, jak moim kapłaństwem będę im służył - mówi. Jednocześnie zwraca uwagę na współczesne niepokoje. - Żyjemy w czasach, w których słyszymy o wojnach, konfliktach, zagrożeniach. To budzi w ludziach lęk. Dlatego tak bardzo potrzeba dziś jedności ponad podziałami. Jak zaznacza, różnice poglądów są naturalne, ale nie powinny prowadzić do kłótni i marnowania czasu. - Czasu nikt z nas nie ma nieograniczonego. Warto go nie tracić na spory, zazdrości i chore ambicje.

Parafia to rodzina
Zapytany o to, jak opisałby siebie w kilku słowach, ks. Piątkiewicz przyznaje, że nie lubi mówić o sobie, zwłaszcza w superlatywach. Jedno podkreśla jednak bardzo wyraźnie: relacje. - Bardzo lubię ludzi. Jestem człowiekiem relacyjnym. Parafia jest dla mnie jak rodzina - mówi. Jak dodaje, czasem to podejście bywa trudne, bo nie każdemu można pomóc w taki sposób, jakby się chciało. - Czasami czuję wewnętrzny dyskomfort, kiedy nie mogę komuś pomóc. Ale chcę, żeby parafia była miejscem, w którym jesteśmy za siebie współodpowiedzialni.

Pielgrzymowanie we krwi
Pielgrzymowanie jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów duszpasterstwa ks. Krzysztofa Piątkiewicza. Przez 25 lat uczestniczył w pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę, a w 26. roku swojej pielgrzymkowej drogi - ze względu na pandemię - wyruszył samotnie na pielgrzymkę rowerową.
Choć dziś nie chodzi już regularnie pieszo, pielgrzymowanie pozostaje ważną częścią jego kapłaństwa. Organizuje pielgrzymki krajowe i zagraniczne, m.in. do Medjugorie oraz w góry południowej Polski. - Pielgrzymowanie mam we krwi. To się nie kończy - podkreśla. Jak zauważa, pielgrzymki tworzą wyjątkowe więzi. - Spotykamy się po roku niewidzenia i mamy poczucie, jakbyśmy znali się całe życie.

Młodzież w centrum uwagi 
Nowy proboszcz nie planuje rewolucji w parafii. Jak zaznacza, wiele inicjatyw w Czersku funkcjonuje bardzo dobrze i wymaga raczej pielęgnowania niż zmian. Szczególną uwagę zwraca na duszpasterstwo młodzieży. - To przestrzeń, która zawsze wymaga czasu, obecności i troski - mówi. Wskazuje na KSM, które chce rozwijać przede wszystkim pod kątem duchowym, ale także wspólnotowym - tak, by młodzi ludzie mieli swoje miejsce w kościele i budowali relacje także poza nim.

Sport jako narzędzie wychowania
Ks. Piątkiewicz jasno zaznacza, że sport może być ważnym elementem duszpasterstwa, szczególnie w pracy z ministrantami i młodzieżą. Mowa tutaj chociażby o drużynach służby ołtarza. - Sport to nie tylko rozwój fizyczny, ale też wychowanie: zdrowa rywalizacja, stawianie sobie celów, pokonywanie słabości - podkreśla. Jak dodaje, niezależnie od zmian personalnych wśród wikariuszy, rolą proboszcza jest dbanie o ciągłość takich inicjatyw, by młodzież miała przestrzeń do rozwoju także w tej formie.

Rower, ogród i włoskie klimaty
Poza obowiązkami kapłańskimi ks. Piątkiewicz ceni aktywny wypoczynek. Od lat jeździ na rowerze, interesuje się sportem i chętnie spędza czas w ogrodzie. Jego wielką pasją są także podróże - szczególnie do Włoch. - Lubię włoską kulturę, kuchnię, architekturę. Uczyłem się języka i nadal do niego wracam - przyznaje. To właśnie od włoskiej Toskanii pochodzi imię jego psiej towarzyszki - Toski, która przyjechała do Czerska razem z nim i towarzyszyła nam podczas rozmowy. 
Pod zdjęciem jest dalsza część artykułu.

Toska towarzyszyła nam podczas rozmowy.

„Żeby się mnie nie bali”
Na zakończenie nowy proboszcz kieruje do mieszkańców Czerska proste, ale znaczące słowa. - Chciałbym, żebyście się mnie nie bali. Parafia i plebania jest otwarta. Zawsze możecie tu przyjść. Nie ma muru między księżmi, a wiernymi świeckimi. Parafia to jedność. Każdy ma swoją drogę i swoje powołanie, ale wszyscy tworzą jedną wspólnotę - podsumował.
 

Reklama