Reklama

Kontrola radnych w domu kultury. Co stwierdzili na miejscu?

Po emocjonalnym sesyjnym wystąpieniu dyrektor Małgorzaty Skwarek, radni z klubu Dla Naszej Gminy postanowili skontrolować dom kultury. Chcieli sprawdzić czy usterki budowlane w obiekcie rzeczywiście występują. Jednak odkryli coś jeszcze. Okazało się, że jedna z sal, która miała służyć na zajęcia, została przekształcona w gabinet dyrektor. 
W środę w domu kultury w Czersku pojawiła się trójka radnych z klubu Dla Naszej Gminy. Na kontrolę przyszli Przemysław Biesek-Talewski, Krzysztof Przytarski i Krzysztof Reszka. Pojawił się też ich polityczny oponent Zenon Konefka. Kontrola była pokłosiem wystąpienia na sesji dyrektor Gminnego Centrum Kultury Małgorzaty Skwarek, która skarżyła się na zły stan techniczny niedawno oddanego do użytku budynku.
Od piwnicy po piętro
Małgorzaty Skwarek w domu kultury nie było. Przebywa na urlopie. Reprezentantów rady miejskiej po budynku oprowadzał Jarosław Grzelak. Zaczęło się od piwnicy. Pracownik GCK wskazywał na dziwny zapach, który według niego mógł pochodzić od grzyba. Mówił, że jest tu duża wilgotność.
Na parterze budynku Jarosław Grzelak wskazywał na pęknięcia w ścianach, które wcześniej pracownicy GCK zaznaczyli czarną taśmą. Radni sprawdzali też wentylację wokół sceny. – Dyrektor na sesji mówiła, że to miejsce nie jest wentylowane, tymczasem system działa – komentował Przemysław Biesek-Talewski.
Na piętrze Jarosław Grzelak także wskazywał na pęknięcia w ścianach. Odkręcił nawet jedną z desek, którą, jak mówi, zamontowali wykonawcy, żeby zamaskować bruzdy.
Poważny problem czy normalna usterka
Były burmistrz Czerska w pęknięciach na ścianach nie widzi nic niepokojącego. – To normalne, że nowy budynek pracuje. Obiekt jest na gwarancji i wykonawca to poprawi. Te delikatne pęknięcia są na ścianach działowych, nie nośnych. Co do grzyba, to takiego tu nie ma. Może jakieś malutkie grzybki w piwnicy – komentował na gorąco Przemysław Biesek-Talewski.
Dyrektor wskazywała też na problem z kuchnią. W trakcie budowy okazało się, że nie może tu być zastosowany gaz z butli tylko ziemny. To wymagało wymiany dysz w kuchence. – Zgłaszaliśmy to do urzędu – mówił Jarosław Grzelak. – Dziwne jest to, że przez dziewięć miesięcy nie załatwiono tak prostej sprawy – zwracał się do niego Krzysztof Przytarski.
Gabinet w sali zajęć
W trakcie kontroli radni zajrzeli też do biura Małgorzaty Skwarek. Zostało ono przeniesione z innego, dużo mniejszego pomieszczenia sąsiadującego z biurem reszty pracowników, do dużej sali. – To miejsce zostało zaprojektowane tak, żeby mogły się tu odbywać zajęcia – mówił Przemysław Biesek-Talewski. – Obiekt jest wydzierżawiony GCK przez gminę. Jest umowa dzierżawy, która określa, na co mogą być przeznaczone konkretne pomieszczenia – dodawał były burmistrz. Pytał czy jest aneks do umowy dzierżawy, w którym gmina zgadza się na zmianę przeznaczenia sal. Pracownikom GCK nie udało się takiego znaleźć. 
 

Reklama