Reklama
Meble w przedszkolu w Łęgu były niebezpieczne dla dzieci?
Zajmujący się aranżacją wnętrza przedszkola w Łęgu dr Radosław Czerniejewski powiedział na sesji rady miejskiej, że przez całą swoją karierę nie widział tak fatalnie wykonanych mebli, jak te w łęskim przedszkolu. Prezentował swoją koncepcję aranżacji wnętrza placówki. Burmistrz z kolei zrelacjonował zakres prac naprawczych, jakie zostały wykonane.
Wtorkowa sesja Rady Miejskiej w Czersku rozpoczęła się od debaty na temat nieotwartego jeszcze przedszkola w Łęgu. – Przewodniczący rady (Przemysław Biesek-Talewski, red.) zarzuca nam wolne tempo prac. Jednak szybko to już było. Wszystko realizujemy zgodnie z harmonogramem – mówił Daniel Szpręga. – Zaczęliśmy od badań. Ekspertyza zresztą była wykonana już w kwietniu – dodawał burmistrz.
Będą skuwać tynki
Badania wykazały, że w ścianach jest wilgoć, budynek był źle zaizolowany. Trzeba było wykonać drenaż. Większość z tych prac jest wykonana. Burmistrz Daniel Szpręga mówił, że potrzebne jest jeszcze odwodnienie parkingów i ciągów komunikacyjnych wokół obiektu. Trzeba także skuć tynki do wysokość 35 centymetrów. – Tu koszty są poważne. Trzeba ogłosić przetarg – dodawał burmistrz Czerska.
Jednak to nie są jedyne prace, które gmina zamierza wykonać w Łęgu. Będzie też aranżacja wnętrza obiektu. Do tego celu gmina wynajęła firmę Radosława Czerniejewskiego, który na co dzień pracuje także na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.
Nowe logo i kolory
Specjalista stwierdził, że w łęskim przedszkolu wygląda, jak w szpitalu. Dlatego opracował nowe logo oraz rozpoczął aranżację wnętrz. – Motywem przewodnim będzie bańka mydlana. Na ścianie szczytowej budynku pojawi się graffiti z bańkami oraz nowe logo. To dzisiejsze, że styroduru nie wytrzyma próby czasu – mówił. Pokazywał też radnym koncepcję zagospodarowania wnętrza. – Dominują tam odpowiednie kolory, błękity, fiolety, fuksje czy lilie – dodawał. Radosław Czerniejewski odniósł się też do mebli, które gmina reklamowała. – Przez 15 lat mojej pracy czegoś takiego nie widziałem. Te meble to jakaś egzotyka. Muszę przyznać, że byłyby one niebezpieczne dla dzieci – mówił. Zaznaczał, że na przykład w krzesełkach była poszarpana sklejka, a przy wkrętach wystawały wióry.
Czy będzie ich stać?
Doktor dodawał, że przygotowywał koncepcję tak, żeby jej realizacja była jak najmniej kosztowna dla gminy. Elementy drewniane miałyby zostać zastąpione tapetą imitującą drewno. W środku sugerował w części użycie mebli z znanego szwedzkiego marketu.
Bogumiła Ropińska dopytywała o to czy meble miały certyfikaty. – Miały, ale już nie wnikałem w szczegóły. One po prostu były niebezpieczne, a przecież to meble do przedszkola, nie do karczmy – podkreślał Radosław Czerniejewski.
Przemysław Biesek-Talewski dodawał, że nie wszystkie meble trzeba było wymienić. – Kolory do przedszkola wybierali jego pracownicy. Z kolei mam wątpliwości związane z kupnem mebli z marketu – mówił.
Maciej Deja zastanawiał się czy gminę będzie stać na wykonanie aranżacji. Odpowiadał mu Łukasz Ossowski. – Pewnie gdyby nie trzeba było wydawać teraz tak dużo na prace naprawcze, to kosztami aranżacji nie musielibyśmy się przejmować – mówił radny.