Reklama
Pożar na posesji w gminie Śliwice. Czy doszło do podpalenia? (FOTO, WIDEO)
Kiedy strażacy dotarli na miejsce, budynek gospodarczy stał w ogniu. Najważniejsze było, żeby płomienie nie przedostały się na sąsiednie zabudowania. Strażacy sprawnie poradzili sobie z pożarem. W tym czasie policja już prowadziła swoje czynności. Nie jest wykluczone, że mogło dojść do podpalenia.
O pożarze w centrum Śliwiczek ratowników zawiadomiła sąsiadka. – Mąż zauważył płomienie. Zadzwoniłam na 112 – mówi. Kiedy kobieta zgłaszała pożar, jej mąż pobiegł na sąsiednią posesję sprawdzić czy nikogo nie ma w domu. Pukał w drzwi i okna. Okazało się, że w środku jest młody mężczyzna. Mieszkaniec Śliwiczek wyszedł na zewnątrz i wraz z sąsiadem zaczęli ratować dobytek. Odjechali samochodem, szukali psów.
Dalsza część artykułu pod filmem.
Na miejsce pożaru przyjechały zastępy straży pożarnej ze Śliwic (dwa wozy), Lińska i Rosochatki oraz dwa z komendy powiatowej w Tucholi. W tym momencie budynek stał w płomieniach. Strażacy rozpoczęli akcję gaśniczą. Ważna była też obrona sąsiednich budynków. W tej cześć Śliwiczek zabudowa jest dość gęsta. – Wszystko paliło się bardzo szybko. Strzelał eternit – mówi jedna z sąsiadek.
– Podjąłem decyzję o zadysponowaniu zespołu ratownictwa medycznego. Mieszający tam mężczyzna, przy ratowaniu psa, nawdychał się substancji niebezpiecznych. Po przebadaniu okazało się, że jego hospitalizacja nie jest potrzebna – informuje Grzegorz Polok, oficer prasowy KP PSP w Tucholi i p. o. Dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej.
Strażacy uporali się z ogniem i rozpoczęli dogaszanie. Na miejscu swoje czynności prowadziła też policja. Jeden z mężczyzn trafił do radiowozu. Śledczy wyjaśniają przyczyny powstania ognia. Na tym etapie nie wykluczają żadnej. Także tego, że doszło do podpalenia. – Bierzemy po uwagę każdą okoliczność – mówi Łukasz Tomaszewski, oficer prasowy tucholskiej policji.