Reklama
Wydawało się niemożliwe. W dwa dni uzbierała na drogie leczenie
Elżbieta Ossowska z Czerska jest wdzięczna wszystkim, którzy jej pomogli. W dwa dni ubierała 60 tys. zł na nierefundowaną kurację przeciwko nowotworowi. Teraz czeka ją kilkumiesięczne leczenie.
Mały sklepik przy ulicy Śliwickiej w Czersku. Tu wszyscy się znają. Elżbieta Ossowska też zna wszystkich swoich klientów. – Co dla ciebie Krzysiu. Jak zawsze woda niegazowana – mówi do wchodzącego właśnie do sklepiku klienta. To jeden z wielu przykładów na atmosferę, jaka jest w tym miejscu. – Prowadzę ten sklep już 14 lat. To długo – mówi czerszczanka.
Kocha ludzi
O tym, że uśmiechniętą panią Elę zza sklepowej lady wokół wszyscy lubią, przekonaliśmy się w ten weekend. W sierpniu kobieta zachorowała na złośliwy nowotwór. Badała się co dwa lata, bo jej mama miała raka. Jednak nie uchroniło jej to od choroby. Okazało się, że konieczna jest nierefundowana terapia. – W Polsce jest ona dopiero od dwóch lat – mówi czerszczanka. Do założenia zbiórki na leczenie namówili ją córka i syn. – Człowiek nigdy nikogo o nic nie prosił. Nie wiedziałam, jak to będzie – przyznaje.
Cel zbiórki – 60 tysięcy złotych został osiągnięty w dwa dni. – Kompletnie się tego nie spodziewałam i bardzo wszystkim dziękuję. Pewnie ludzie darzą mnie sympatią. Ja też ich wszystkich kocham – mówi.
Leczenie
Teraz przed nią długie i wyczerpujące leczenie. Co tydzień, w Gdańsku, musi aplikować sobie chemię. Pieniądze, które uzbierała, przeznaczone zostaną na wlewy. Mają one pomóc w leczeniu i ochronić jej organizm. Stosuje się je co trzy tygodnie. Potrzeba osiem takich aplikacji. Jedna kosztuje 7 tys. zł.
- Mam nadzieję, że wszystko się uda. Musi, skoro tyle dobrego mnie już spotkało – dodaje Elżbieta Ossowska.