Reklama
Awantura o WTZ w Czersku. Polityka czy troska o niepełnosprawnych?
Zdjęcie z konferencji przed Warsztatem Terapii Zajęciowej.
Ciąg dalszy sprawy związanej z usunięciem z Warsztatu Terapii Zajęciowej dwóch uczestników. W czwartek (22.05) odbyło się spotkanie w czerskim urzędzie, które zakończyło się awanturą. We wtorek (27.05) dyskutowano o tym na sesji.
O sprawie usunięcia dwójki podopiecznych z WTZ w Czersku pisaliśmy już na naszym portalu. Konferencję pod bramą Warsztatów zorganizowali przewodniczący rady Przemysław Biesek-Talewski wraz z radnymi z klubu Dla Naszej Gminy. Wypowiadali się tam rodzice usuniętych uczestników. Krytykowali nowe kierownictwo WTZ i prosili o umożliwienie ich dzieciom powrotu do placówki.
Awantura w ratuszu
W czwartek (22.05) odbyło się spotkanie w tej sprawie w urzędzie miejskim. Burmistrz zaprosił między innymi zarząd stowarzyszenia prowadzącego WTZ, kierowniczkę placówki, radnych i rodziców. Na spotkanie nie zaproszono mediów. O tym, co się tam wydarzyło, dowiedzieliśmy się na sesji. Rozmowy trwały 2,5 godziny i były bardzo emocjonalne. – Przez całą moją pracę zawodową, nie uczestniczyłem jeszcze w takim spotkaniu – mówił burmistrz Daniel Szpręga. Na sesji nie pojawili się członkowie zarządu prowadzącego Warsztat. Kierownik WTZ Beata Dublinowska-Mientka tłumaczyła to tym, że czwartkowe spotkanie odbiło się źle na ich stanie zdrowia i że spodziewali się, że we wtorek na sali obrad znów dojdzie do emocjonalnej dyskusji.
Dyskusja na sesji
Na posiedzeniu głos zabrał rodzic jednego z mężczyzn. Andrzej Pega mówił, że kłopoty ich dzieci zaczęły się od przyjścia nowej kierowniczki. – Tomek i Krzysiu zostali usunięci z Warsztatu. Dwie matki zabrały kolejną dwójkę dzieci – wyliczał. Mówił o tym, w jak złym stanie są teraz byli podopieczni WTZ. Byli przyzwyczajeni do placówki. Uczęszczali tam przez ponad 20 lat. Po wykluczeniu jego syna Andrzej Pega zwracał się do różnych instytucji. – Wysyłałem pisma. Każde do wiadomości do burmistrza. Nie było żadnej pomocy z urzędu. Otrzymaliśmy propozycję opieki wytchnieniowej, ale to jest wsparcie dla opiekunów, nie dzieci. My teraz tego nie potrzebujemy – mówił na sesji. – Nam chodzi o Krzysztofa. On został pozbawiony wszystkiego. On nie wyjdzie do parku, nie pójdzie na rower. Te warsztaty dawały mu możliwość spotkania się z innymi. Praca w warsztatach, rozmowy z terapeutami, to wszystko sporo dla niego znaczyło – dodawał Andrzej Pega.

Kierowniczka WTZ-u w Czersku Beata Dublinowska-Mientka.
Co na to kierownik WTZ?
Beata Dublinowska-Mientka odczytała oświadczenie zarządu stowarzyszenia prowadzącego WTZ. – 15 maja 2025 roku udzielono absolutorium zarządowi. 26 maja walne podjęło decyzję o dalszym prowadzeniu Warsztatu. Wszelkie zapytania do zarządu można składać na piśmie – cytowała. Odniosła się do wykluczenia dwóch uczestników. – Warsztat prowadzi działalność na podstawie przepisów i ta decyzja była trudna, ale trzeba było ją podjąć. Uczestnicy byli poddawani ocenie i z niej wynika, że nie rokowali na dalszy rozwój. Wszyscy mówią o empatii, ale ona tu nie ma znaczenia. Tu się prowadzi rehabilitację zawodową. Terapeuci wydają oceny i one wykazują, czy uczestnik spełnia warunki rozwoju. Jeśli z oceny wychodzi, że nie, to uczestnik może być wykreślony. To, czy ktoś się kwalifikuje do WTZ, też oceniają specjaliści. My nie jesteśmy jednostką opiekuńczą – mówiła.
Wzrost agresji?
Kierowniczka mówiła, że od czasu konferencji zorganizowanej przed WTZ inni uczestnicy boją się wyjść na zewnątrz. – Jeden z rodziców zaczepia ich. Zaczepia też terapeutów – wskazywała na Andrzeja Pegę. Mówiła też o podopiecznych, których rodzice zabrali z WTZ. – W tym przypadku doszło do przejawów agresji wobec terapeutów i uczestniczki. Mówię to o podduszeniu czy użyciu noża – dodawała. – Rodzice mieli ustabilizować tych uczestników, ale tego nie zrobili – podkreślała.
Głos zabierali też radni. – Z przepisów prawa wynika, że zanim skreśla się uczestnika, trzeba mu zapewnić inna placówkę. Tu tego nie zrobiono – mówiła Hanna Borzyszkowska. – Przepisy są jasne, ale to jest jednostka specyficzna. To środowisko stało się dla tych uczestników rodziną. Skreślenie ich było nieetyczne i nieludzkie – dodawała Bogumiła Ropińska. – Pani kierownik, przepisy przepisami, ale gdzie w tym wszystkim jest człowiek? – dopytywał Krzysztof Przytarski.
Co zrobić?
Beata Dublinowska-Mientka uznała, że radni nie mają zamiaru rozmawiać o problemie, tylko przeprowadzają na nią ataki. Poprosiła, żeby pytania kierować na piśmie.
Na koniec dyskusji głos zabrał burmistrz Czerska. Daniel Szpręga mówił o spotkaniu w ratuszu oraz o tym, co zaproponował rodzinie Pegów. – Opieka wytchnieniowa, wparcie Środowiskowego Doku Samopomocy, pomoc Centrum Usług Społecznych. Ci państwo nie chcieli skorzystać z tej pomocy – wyliczał. – Myślę, że ta sprawa przez wiele osób jest wykorzystywana politycznie. Tak nie powinno być – dodawał.
W jednym radni byli zgodni. Trzeba zwiększyć w gminie Czersk liczbę miejsc w placówkach dla osób niepełnosprawnych. Szczególnie w Środowiskowym Domu Samopomocy, gdzie mogliby trafić uczestnicy WTZ. Jeszcze w poprzedniej kadencji zainicjowano rozszerzenie bazy lokalowej ŚDS o gminny obiekt w Krzyżu. Teraz działania te są kontynuowane. To ważne, bo potrzebujących wsparcia jest sporo. – Na liście oczekujących jest dziewięć chętnych. Niebawem koniec roku szkolnego w Zespole Szkół Specjalnych i pewnie kolejne osoby trafią do kolejki – mówiła Beata Dublinowska-Mientka.