Reklama
Tylko u nas. Coraz więcej poszkodowanych. Co mówi właściciel firmy skupującej bydło?
Według właściciela firmy skupującej bydło od rolników z naszego regionu, jego zaległości wobec hodowców mogą sięgać sześć milionów. Przekonuje, że wszystkich chce spłacić. Tymczasem do prokuratur w województwach pomorskim i kujawsko-pomorskim zgłaszają się kolejni rolnicy.
O sprawie pisaliśmy już wczoraj (5.06)
Właściciel firmy z okolic Świecia przyznał w rozmowie z portalem BoryTucholskie24.info, że zalega pieniądze swoim kontrahentom. Mówi, że firma jest w restrukturyzacji i w tym momencie nie może zapłacić za żywiec, który był skupowany. W firmie są przygotowywane dokumenty finansowe.
Kiedy będzie coś wiadomo?
Przekonuje, że za dwa miesiące może już więcej być wiadomo. Jego firma ma majątek warty cztery miliony złotych. Właściciel mówi, że nie zamierza „chować” nieruchomości przed wierzycielami. Rozważa wpisanie ich do hipoteki.
Przyznaje, że firma znalazła się w bardzo złej sytuacji finansowej. Przyczyną tego miał być wzrost ceny skupu bydła, a co za tym idzie zmniejszyła się marża dla jego przedsiębiorstwa. Działalność zaczęła przynosić straty.
Ile mogą odzyskać?
Właściciel firmy przyznaje, że na liście osób, które nie otrzymały pieniędzy, jest 100 rolników. Na łączną kwotę 6 mln zł. Deklaruje spłatę zadłużenia jednak nie w całości, a w granicach 60 – 70 procent.
Jednak już teraz sprawą firmy z okolic Świecia zajmują się organy ścigania. Były pracownik firmy, pośrednik w skupie, który w czwartek (5.06) spotkał się z rolnikami, złożył zawiadomienie na policji. Magdalena Zblewska, oficer prasowa chojnickiej komendy potwierdza, że wpłynęło zawiadomienie dotyczące przywłaszczenia telefonu komórkowego i samochodu.
Sprawy w prokuraturze
Coraz więcej osób zgłasza się też do prokuratur. W tym tygodniu hodowca bydła z gminy Lubiewo złożył zawiadomienie w Tucholi. – Dotyczy ono sprzedaży 11 sztuk żywca wołowego, za które rolnik nie otrzymał zapłaty – mówi prokurator rejonowy Marcin Przytarski.
Coraz więcej osób zgłasza się także do naszej redakcji. Sprawa jest także znana w Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy. – Osoby, które czują się pokrzywdzone, powinny zgłaszać się do organów ścigania – mówi rzeczniczka prasowa bydgoskich śledczych Agnieszka Adamska-Okońska.