Reklama
Prawie 25 tys. zł za wywózkę i akt oskarżenia za znęcanie się nad zwierzętami
Czerski urząd domaga się zwrotu prawie 25 tys. zł za wywóz truchła z Klaskawy. Jednak to nie jedyne kłopoty właściciela gospodarstwa. Do sądu trafił akt oskarżenia w jego sprawie. Prokurator uznał, że działał ze szczególnym okrucieństwem.
Tą sprawą w maju żyła cała gmina Czersk i nie tylko. Na zaniedbanej posesji w Klaskawie odkryto rozkładające się martwe zwierzęta. W sumie 19 sztuk bydła i jedna świnia. Na miejscu interweniowała policja, Powiatowy Lekarz Weterynarii i urzędnicy z Czerska.
O szokującym odkryciu w Klaskawie pisaliśmy tutaj.
Do szpitala
Wtedy już wiadomo było, że zwierzęta padły z głodu. Nie były też utrzymywane w dobrych warunkach. Swoje śledztwo wszczęła prokuratura. Urzędnicy z Czerska zajęli się pozostałymi żyjącymi zwierzętami – cielakiem, świnią i psami. Właściciel posesji podczas jednej z interwencji źle się poczuł. Policjanci wezwali pogotowie. Mieszkaniec Klaskawy trafił do szpitala. Okazało się, że nic poważnego mu się nie stało.
Akt oskarżenia
- Wysłaliśmy do sądu akt oskarżenia przeciwko 38-latkowi – mówi prokurator rejonowy z Chojnic Mirosław Orłowski. – Do dnia 15 maja znęcał się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem – tłumaczy śledczy. Prokuratura uznała, że mężczyzna dopuścił się rażącego zaniedbania zwierząt. Bydło i świnie nie miały pokarmu ani wody.
Zwrot za wywóz
Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt za taki czyn grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
To jednak nie jedyne kłopoty 38-latka z Klaskawy. Mężczyzna będzie musiał zwrócić gminie Czersk pieniądze za wywóz martwych zwierząt. Akcja kosztowała sporo, bo prawie 25 tys. zł. – Wysłaliśmy do tego mężczyzny wezwanie do zapłaty – mówi wiceburmistrz Czerska Małgorzata Wojciechowska. Zapewnia, że urzędnicy z gminy monitorują sytuację w Klaskawie. – Żadnych zwierząt gospodarskich tam teraz nie ma – zaznacza wiceburmistrz.