Reklama
Audyt na zamówienie burmistrza? Subiektywny i nieetyczny? Radni dyskutowali o kontroli przebudowy domu kultury
Audytor Tomasz Zaremba nie dojechał na sesję rady w Czersku. Połączył się z radnymi on line, ale nie dał rady włączyć kamery.
Tomasz Zaremba zarzucił poprzedniej władzy, że ta doprowadziła do tego, że inspektorem nadzoru przy modernizacji domu kultury była osoba powiązana z projektantem. Radni z opozycji zarzucili mu stosowanie podwójnych standardów, bo on jako pracownik gminy jest zależny od burmistrza. Zlecili nawet audyt audytu, w którym stwierdzono, że Zaremba nie miał upoważnienia do takiej kontroli.
W programie wtorkowej sesji rady w Czersku zapisano dyskusję na temat audytu dotyczącego modernizacji Domu Kultury w Czersku. Temat ten już od dawna budzi sporo emocji i kontrowersji. Audytor, który miał napisać niezależny audyt, jest pracownikiem urzędu miejskiego na 2/5 etatu. Tomasz Zaremba na wtorkowej sesji się jednak nie stawił. Wystąpił przed radnymi on line.
Zarzuty audytora
Tomasz Zaremba skrótowo omówił swoje wnioski, które sformułował na końcu dokumentu. Stwierdził, że przez błędy w planowaniu i projektowaniu w ściany weszła wilgoć i że na nich tworzą się pleśń i grzyb. Stwierdził nawet, że jest to niebezpieczne dla zdrowia i życia osób przebywających w obiekcie. Zarzucił byłej władzy zmiany w projekcie, co powodowało dodatkowe koszty. Według niego niedopuszczalne jest, żeby inspektor nadzoru był powiązany zawodowo z projektantem. Wyliczył, że prace naprawcze zlecone przez obecną władzę kosztowały już gminę 300 tys. zł. Na koniec uznał, że błędy podczas realizacji tej inwestycji popełnili: projektant, inspektor nadzoru, kierownik budowy oraz inwestor, czyli gmina Czersk, którą kierował wówczas Przemysław Biesek-Talewski.
Subiektywne oceny audytora?
Audytem zajmowała się komisja rewizyjna przy radzie miejskiej. Jej przewodnicząca przeczytała stanowisko, które przegłosowano przy głosach sprzeciwu Justyny Kozłowskiej i Łukasza Ossowskiego. Komisja stwierdziła, że cały audyt to bardziej publicystyka niż fakty i że zawarte w nim opinie są subiektywne. – Chcę, żeby wybrzmiało to, co pan powiedział na komisji. „Dziękujcie, że macie obecnego burmistrza, ja go znam i widzę jego zaangażowanie” – to podważa pana obiektywizm i bezstronność – zwróciła się do audytora przewodnicząca komisji Bogumiła Ropińska.
„Nie mam już do pana zaufania”
Dom kultury odwiedziła też komisja edukacji. Na sesji wypowiedziała się Elwira Bieszke-Binnebesel. – Byliśmy w domu kultury sprawdzić stan faktyczny. Gospodarza nie było, mimo że zapowiedzieliśmy swoją wizytę. Komisja stwierdziła zawilgocenie w piwnicy. Jednak nasuwa się pytanie czy pomieszczenia były wietrzone i dlaczego drzwi do piwnicy są zamknięte? Czy rozważano zakup urządzeń do osuszania? Przeraziło mnie, kiedy audytor powiedział, że przebywanie w domu kultury zagraża życiu i zdrowiu. Przecież piwnica jest pod 1/5 budynku. Nie pod całością – mówiła.
– Audyt został stworzony po to, żeby dyskredytować i ośmieszać działania poprzedniej władzy. Niepotrzebnie. Przecież ten obiekt działa. Moim zdaniem została zrobiona zbiorowa histeria wokół tego. Nie powinniśmy takiej narracji przekazywać społeczeństwu. To, co teraz się dzieje ze strony obecnego burmistrza, to osobiste zemsty, donoszenie do instytucji. Nie mam już do pana zaufania – mówiła Elwira Bieszke-Binnebesel.
Audyt audytu
Stowarzyszenie „Dla Naszej Gminy” przy pomocy kancelarii prawnej wykonało ocenę audytu za pomocą asystenta AI oraz zleciła ocenę audytu innemu audytorowi (dokument w załączniku). – Brak procedur analitycznych, brak niezależnych potwierdzeń. Jednostronność źródeł. Nie wysłuchano osób z poprzedniej kadencji oraz wykonawcy. To narusza zasadę bezstronności. Zalecenia są ogólnikowe, to są życzenia, nie zalecenia – czytał raport AI Przemysław Biesek-Talewski. – Zleciliśmy też audyt panu Andrzejowi Hawranowi. To audytor z 15-letnim doświadczeniem. Radca prawny. Biegły sądowy w trzech sądach – dodawał. Uznał on, że Tomasz Zaremba nie miał upoważnienia do przeprowadzania takiego audytu. „Kryteria są pozbawione obiektywizmu, to subiektywne odczucia audytora” – stwierdził.
Przemysław Biesek-Talewski zarzucił audytorowi, że przy stawianiu zarzutu o tym, że gmina wynajęła kancelarię zewnętrzną do odzyskania podatku VAT, nie spytał wcześniej skarbniczki gminy o genezę podjęcia tej decyzji. Przewodniczący rady zapytał ją więc o opinię na sesji.
– Zatrudnienie firmy wynikało ze stopnia skomplikowania całej inwestycji. Odzyskaliśmy 2 mln 722 tys. zł podatku VAT. Firma przygotowała indywidualną interpretację przepisów podatkowych i dała gwarancję reprezentowania nas w procesie ewentualnego sporu z organem podatkowym. Wynagrodzenie to ponad 90 tys. zł, bo i od tego odzyskano podatek VAT. Inicjatorem wynajęcia tej firmy byłam ja. To była dla nas cenna opieka prawna. Firma otrzymała 3,6 procent od wartości odzyskanej kwoty – odpowiedziała Wiesława Modrzejewska.
Zależności
Maciej Deja pytał czy są jakieś zależności pomiędzy audytorem i burmistrzem. – Nie ma – odparł Tomasz Zaremba. – Czyli informacja na stronie urzędu o zatrudnieniu Tomasza Zaremby na etacie w gminie nie jest o panu? – zastanawiał się radny. – Tak, to o mnie – mówił Zaremba. – Czyli zarzuca pan powiązania projektanta z inspektorem nadzoru, a sam ma pan powiązania z burmistrzem? – pytał już retorycznie radny.
– Rozumiem, że ten audyt miał być na zamówienie burmistrza. Dokument jest jednostronny. I mówi, że obiekt jest w katastrofalnym stanie. Mimo to mieszkańcy tam chodzą a gmina organizuje imprezy. Pan powinien pracować w naszym urzędzie 16 godzin tygodniowo. Okazuje się, że ma pan problem z przyjazdem do Czerska, a my panu płacimy. To jest niegospodarne – stwierdził Piotr Kosobucki.
Przestępstwo i sabotaż?
Radny Zenon Konefka od początku kadencji krytykował przebudowę domu kultury. Na sesji stwierdził, że projektant dopuścił się „wielkiego przestępstwa” i osoby, które go nadzorowały także. – My uważamy, że winny w tej całej sprawie jest projektant. W piwnicy jest wilgoć i to są fakty. Trzeba to naprawić – mówił burmistrz Daniel Szpręga. Dodał, że 12 czerwca jest rozprawa sądowa, w której urząd będzie starał się odzyskać środki finansowe od projektanta.
– W 2006 roku w Katowicach była katastrofa budowlana hali. Winę za to ponosił projektant. U nas nie ma winy projektanta, to jest jego sabotaż – stwierdził Zenon Konefka.
– Dlaczego dom kultury, skoro jest w tak katastrofalnym stanie, jest otwarty i funkcjonuje? Skoro jest tak źle, to apeluję o zamknięcie tego obiektu – mówił Piotr Kosobucki. – W audycie jest ocena ryzyk. Pan przekręca i manipuluje – stwierdził Daniel Szpręga. – Jestem w domu kultury z chórem dwa razy w tygodniu. Mamy czuć się zagrożeni? Audytor ocenił stan obiektu jako krytyczny. Wychodzi na to, że tam nie powinny się odbywać zajęcia. Dzieci są w niebezpieczeństwie. Trzeba coś z tym zrobić – mówiła Hanna Borzyszkowska.
Przewodniczący rady miejskiej podsumował dyskusję. – Wystarczy spowodować, żeby w piwnicy nie pojawiała się wilgoć. Pewnie wiemy już dokładnie, jak sobie z tym problemem poradzić. Trzeba będzie to zrobić i sprawa zostanie zamknięta – stwierdził Przemysław Biesek-Talewski.
Jednak na koniec głos zabrał jeszcze audytor. Zaczął krytykował radnych. – Obsługuję 30 gmin i powiaty. Nie ryzykowałbym uprawnień dla gminy Czersk. Jest tu zapewniony profesjonalizm – mówił Tomasz Zaremba. – Czy gmina mogła zaoszczędzić? Mogła. Czy jest wilgoć? Jest. Czy jest niebezpiecznie? Proszę to sprawdzić. Panie przewodniczący proces prowadzony był przez Pana zaniedbale. Proszę posypać głowę popiołem i przyznać się przed mieszkańcami – sugerował audytor.
Prowadzący obrady Krzysztof Przytarski prosił kilka razy, żeby audytor nie oceniał radnych. Po kolejnej prośbie zakończył dyskusję.